Kawał(chłopa) z brodą

Moda na brodę trwa nieustannie od kilkunastu lat. Na ulicach można spotkać zarówno rzesze mężczyzn czy to w kilkudniowym, schludnie wystrzyżonym zaroście, jak i prawdziwych drwali z kilkunastocentymetrową brodą. Pogląd na temat brody i jej noszenia zmienił się tak samo, jak używanie przez mężczyzn wielu kosmetyków. Mam wrażenie, że tak jak kiedyś broda była symbolem niechlujnego faceta, tak dziś to synonimem mężczyzny, który dba o siebie. Może właśnie ty jutro rano wstaniesz i pomyślisz „Może pasowałaby mi taka broda”, a może jesteś facetem, który ma już jakiś zarost, ale nie do końca odnajduje się w ogromnej ilości kosmetyków? A może twój luby jest fanem brody, ale jego zarost przypomina szczotkę od wiadomo czego – twardy, drapiący i pachnący wczorajszym rosołem? Jeżeli tak to chciałbym wszystkich zainteresowanych zaprosić do miniporadnika po świecie brodaczy.

Zacznę od tego, że początki w zapuszczaniu brody nie są proste. Już po kilku dniach mamy pierwsze podrażnienia wywołane rosnącymi włosami, pojawia się swędzenie, rośnie chęć drapania, widać zaczerwienienia, a krótkie i sztywne włoski są jak druciana szczotka. W dodatku po kilku dniach uświadamiasz sobie, że bujna broda to wiele miesięcy zapuszczania, a tobie po kilku tygodniach bliżej do twojego ostatniego pacjenta z 3 promilami, którego ZRM przywiózł wczoraj w nocy na delikatne podreperowanie i dekontaminację. Musisz to przetrwać, bo swędzenie to okres naturalny i przejściowy, a z pomocą przyjdą kosmetyki, o których opowiem później. To dzięki nim zapuszczanie brody nie tylko będzie przyjemniejsze, ale i sam wygląd okaże się zdecydowanie lepszy. Głównym problemem, który obserwuję na różnych forach, jest niecierpliwość facetów. Niestety, ale zapuszczanie brody trwa! Nieważne ile wydasz kasy na kosmetyki, jak mocno będziesz o nią dbał, czasu nie da się pokonać! Broda rośnie około 0,5–0,6 mm na dobę, musi więc upłynąć trochę czasu, zanim będziesz się cieszył pełnym i kilkucentymetrowym zarostem. Niestety w tym miejscu wspomnę też o genach. Odgrywają one kluczową rolę w zapuszczaniu brody i może się zdarzyć tak, że bujny zarost pozostanie poza twoim zasięgiem, ale to nie znaczy, że nie będziesz mógł z dumą nosić krótkiej, eleganckiej i zadbanej brody! Ostatni dość ważny aspekt stanowi systematyczność. Jeżeli chcesz, by twoja broda była miękka, zdrowa, zadbana, musisz o nią dbać codziennie. Używanie kosmetyków w odpowiedniej kolejności musi stać się twoją rutyną, ale zapewniam cię – spodoba ci się to, a gdy zauważysz efekty, dbanie o brodę stanie się twoim własnym pielęgnacyjnym rytuałem, który – tak jak mnie – kapitalnie odpręża. Czas na kilka kosmetyków i akcesoriów niezbędnych do tego, by broda była codziennie w nienagannej formie.

Wyczesanie

Po pierwsze od samego początku twoim sprzymierzeńcem będzie kartacz do brody. Codzienne i regularne rozczesywanie brody sprawi, że poprawisz ukrwienie skóry, pozbędziesz się martwego naskórka, pobudzisz zarost do wzrostu. Zresztą to naprawdę bardzo przyjemny proces, coś w stylu masażu z delikatnym drapaniem. Kartacz to nic innego jak kawałek drewna, na które nabito włosie z dzika (najczęściej). Są różne typy kartaczy i jeżeli chcesz mieć krótki zarost, można zaopatrzyć się w miękkie włosie, natomiast jeżeli marzy ci się dłuższa broda, możesz od razu zainwestować w średniotwarde bądź twarde włosie. Uczucie drapania będzie większe, ale takie włosie sprawi, że broda stanie się podatniejsza na układanie. Od lat pozostaję wierny kartaczowi od marki ZEW, jest fajnie wyprofilowany, dzięki czemu dobrze leży w dłoni. Do tego jest po prostu solidny i przy regularnym czyszczeniu wystarcza mi na 2/3 lata codziennego użytkowania. Używam go 3–4 razy dziennie, i tobie też tyle polecam!

Oczyszczenie

Szampon czy mydło do brody to rzeczy niezbędne. Broda chłonie nieprzyjemne zapachy, kurz, brud, a pod nią mamy martwy naskórek. Do tego trzeba zmywać resztki kosmetyków i nadmiar łoju. By nie doświadczać stanów zapalnych skóry oraz by broda była czysta i lśniąca, trzeba ją odpowiednio myć. Codzienne mycie i dbanie o brodę spowoduje, że unikniemy łupieżu. Wystrzegaj się silnie myjących detergentów jak SLS czy SLES i stawiaj na delikatne – np. Sodium Cocoamphoacetate i te z dodatkowymi składnikami aktywnymi (np. roślinne ekstrakty czy oleje), które sprawią, że broda będzie w jeszcze lepszej kondycji. Pamiętaj, by myć ją delikatnie, nie szarpać, dokładnie spłukać i delikatnie osuszać. Mokre włosy są bardziej narażone na uszkodzenia! Polecam na początek szampon do brody, bo mydła potrafią delikatnie przesuszyć skórę. Moimi ulubionymi szamponami są te od marki BiOnly (z dodatkiem oleju makowego) czy Isle Of Men (Zapach Elegance Dark).

Lśnienie

Czas na olejek do brody, a raczej do skóry, bo jego głównym działaniem jest jej ukojenie, odżywienie i utrzymanie odpowiedniego nawilżenia, by się nie przesuszała. Do tego taki olejek doskonale działa na sam włos. Zmiękcza go, zapewnia mu elastyczność, pomaga go ułożyć, chroni zarost przed niesprzyjającymi warunkami atmosferycznymi, sprawia, że włos jest silniejszy oraz nadaje mu połysk i przepiękny zapach. Najważniejsze przy wyborze olejku jest jego skład. Warto unikać w olejkach olejów silikonowych (np. dimethicone), parabenów (np. methylparaben) czy sztucznych związków chemicznych jak glikole polietylenowe (PEG) czy glikole polipropylenowe (PPG). Czego natomiast szukać w nazewnictwie składników kosmetyków (INCI)? Oleje roślinne: abisyński, arganowy czy jojoba (i wiele innych) oraz witaminy (najczęściej to wit. E). Takie składniki pochodzenia naturalnego dostarczą wielu składników odżywczych, które będą utrzymywać brodę w świetnej kondycji. Jak używać olejku? Osobiście używam 2 razy dziennie po umyciu brody. Kilka kropel rozcieram w dłoniach i dokładnie wmasowuję w skórę pod zarostem i później w sam zarost. Na koniec dokładnie rozczesuję brodę kartaczem. Jakie olejki mogę polecić? Mam wiele ulubionych, ale zawsze wracam do Frater Angelus od marki Kanclerski, Burboneska od Cyrulicy, Scarecrow od Slickhaven czy Original od Pana Drwala. Rynek olejków jest jednak ogromny i jeśli szukałbyś porady co do zapachu, to zapraszam do siebie na IG, zawsze służę radą!

Porastanie

Gdy broda urośnie i zacznie odstawać we wszystkie strony, przyda ci się balsam. Mamy różne typy balsamów: kremowe, które są alternatywą dla olejków, gdyby te okazały się np. za tłuste. Takie o trochę twardszej konsystencji przypominającej zastygnięte masełko. Z jednej strony dają one średni chwyt, a z drugiej dodatkowo dbają o kondycję zarostu dzięki dużej liczbie naturalnych składników aktywnych. Ostatnim typem są balsamy woskowe o najmocniejszym chwycie. Trudniej się je zmywa oraz słabiej odżywiają zarost. Polecam te o średniotwardej, maślanej konsystencji. Spokojnie dają radę nawet przy kilkucentymetrowej brodzie i pozwalają utrzymać włosy w ryzach oraz cieszyć się jej nienagannym wyglądem bez uczucia sklejenia. Taki balsam stosuj kilka minut po użyciu olejku raz dziennie. Niewielką ilość rozetrzyj w dłoniach i wmasuj w zarost. Później kartaczem nadaj pożądany kształt brody. Jakie są moje ulubione balsamy? Te od marek Cyrulicy (Rogue/Tygrysi) czy Kanclerski (Frater Juniperus/Holy Rebel) to prawdziwe sztosy! Gdyby jednak twoje włosy okazały się naprawdę niesforne, użyj woskowego balsamu. Są one dość twarde i naprawdę wystarczy niewielka ilość, by taki balsam okiełznał nasz zarost. Wybierz odrobinę paznokciem (bądź podgrzej go suszarką, wtedy się zmiękczy i można go łatwiej wydobyć), mocno rozetrzyj w dłoniach i nanieś na brodę, nadając jej kształt kartaczem. Moje ulubione balsamy tej klasy to Pheromones 69 od Tom Horn czy Original od Pan Drwal.

Podsumowanie

Tyle wystarczy, by cieszyć się nienagannym zarostem. Oczywiście jest wiele więcej kosmetyków, które można stosować: peelingi do brody, odżywki czy prestylery, ale opisane wyżej kosmetyki spokojnie wystarczą, by cieszyć się iście królewskim zarostem, wraz z upływem czasu i w razie potrzeb można wdrażać dodatkową pielęgnację. Pamiętaj też, by odwiedzać barbera, który pomoże nadać ci kształt brody, wyrówna ją, podpowie w kwestii pielęgnacji itd. Dobry barber to nie tylko zwykła usługa, ale i czas, w którym można się zrelaksować w mocno męskim wydaniu. Broda to dziś świetny dodatek, potrafi całkowicie odmienić wygląd faceta, dodać mu elegancji i pewności siebie. To też taki element, o który dbamy sami, może być początkiem powstawania niezwykle odprężających męskich rytuałów. Dodatkowo nasze drugie i piękniejsze połówki są zachwycone, gdy ich brodacz wygląda schludnie i pachnie dolarsowo. Jeżeli mielibyście wątpliwości na temat pielęgnacji, pytania o kosmetyki czy o pomysł na prezent dla brodacza – zapraszam na mój IG, zawsze służę pomocą!

Szymon Szarowicz

Pielęgniarz anestezjologiczny pracujący na bloku operacyjnym w jednym z gdańskich szpitali. Ma cudowną żonę i dwie córki – kocha te 3 kobiety nad życie! Oprócz anestezjologii jara go męska pielęgnacja, a w wolnych chwilach dzieli się swoimi pasjami na jako. Szukaj w sieci: @Brodata_pigula.



Najnowsze