I po co ci ten makijaż na dyżur?

Często słyszę takie pytanie i zawsze się zastanawiam, co właściwie ludzie widzą w tym złego? Czy my – pielęgniarki, nie możemy ładnie wyglądać i po prostu czuć się ze sobą dobrze w pracy? Przecież to nie odbiera nam profesjonalizmu, a tylko poprawia nastrój. Nic się nie martwcie! Wasza instagramowa Piguła @nurse_after_night_shift – jest tutaj po to, by zachęcić do zadbania o siebie i swoje samopoczucie. Niech inni gadają, niech patrzą ze zdziwieniem i analizują (widocznie ich życie jest nudne i smutne ☺). Doskonale znam wasze obawy dotyczące makijażu – boicie się, że spłynie, że się wyświeci, rozmaże i zamiast klasy i szyku, zaprezentujecie światu zmęczoną życiem pandę. Spokojnie! Wcale nie musi tak być. Mam kilka produktów i trików, które ułatwią Wam życie i wzbudzą podziw wśród pacjentów i koleżanek. No to lecimy! 

Mniej znaczy więcej

Przed makijażem nie nakładaj na twarz zbyt bogatej pielęgnacji, a jeśli już musisz, to po prostu użyj minimalnej ilości produktów. Zadbaj przede wszystkim o nawilżenie, postaw na lekkie konsystencje – a bogatą pielęgnację zostaw sobie na wieczorne SPA. 

Minerały są okej

Tłuste i ciężkie, megakryjące podkłady nie są dobrym rozwiązaniem. Pozwól swojej skórze oddychać – postaw na mineralne podkłady i pudry. U mnie świetnie sprawdza się marka Ecoloré – to jedne z lepszych kosmetyków mineralnych na polskim rynku. Co ciekawe, podkłady mineralne, róże, bronzery czy cienie pięknie współpracują ze skórą – po nałożeniu wydają się pudrowe, a później cudownie wtapiają się w skórę, dając naturalny, świeży efekt. Są idealne dla każdego typu cery, nie obciążają i nie „zapychają” – zapewniając uczucie lekkości na skórze! Dodam tylko, że minerały bardzo naturalnie się ścierają – na pewno unikniesz charakterystycznych ciapek i plam. 

Panda jest passe!

Znam ten ból. Tusz do rzęs potrafi już w trakcie porannych toalet pacjentów złośliwe się osypać… A nie chodzi przecież o to, by kogokolwiek straszyć. Oto garść świetnych polecajek! Każda piguła powinna mieć w swojej kosmetyczce tusz do zadań specjalnych. Oto moje przetestowane typy:

Górna półka:

  • They’re Real! – tusz wydłużający od Benefit Cosmetics (nie osypuje się przez cały dzień, rzęsy są jak beton – dosłownie!),
  • Better Than Sex – tusz od Too Faced (nazwa obiecuje wiele ☺ a tutaj akurat trzeba przyznać marce, że daje radę, nie odbija się i nie osypuje),
  • YSL mascara LASH CLASH (ma grubą szczotkę, ale naprawdę przepięknie pogrubia i nadaje mega objętość, świetnie się trzyma).

Schodzimy na „kosmetyczną” ziemię:

  • Maybelline LASH SENSATIONAL SKY HIGH (nawet pod koniec intensywnego dyżuru wygląda dobrze!),
  • JUSEE VIRTUOSA (bardzo miło wspominam ten tusz, pięknie podkreślał rzęsy i nie kruszył się. Jest nieco droższy od drogeryjnych propozycji),
  • VARIÉTÉ maskara od Eveline Cosmetics (tania i dobra, ładnie rozdziela i wydłuża – zużyłam 3 opakowania).

Czarne jaskółki eyelinerem

Uwielbiamy! Są megakobiece i pięknie podkreślają spojrzenie. Jedyne, co mogę Wam doradzić – nie kupujcie tych z dziwnymi pędzelkami, stempelkami, gąbeczkami i supercienkimi końcówkami… z reguły sprawdzają się u osób, które mają wprawę i czas. A bywa, że my nie mamy ani tego, ani tego. By nie utrudniać sobie życia, wybierajmy pisaki z precyzyjnymi aplikatorami!  Najlepsze, czarne i precyzyjne eyelinery dla laików: 

  • BOURJOIS Liner Feutre Slim Ultra Black – miałam ich chyba z dziesięć, są nieprzyzwoicie dobre! 
  • MAYBELLINE Tattoo Liner INK – kreski same się rysują, a do tego jest odporny na ścieranie – spokojnie, zmyjecie go płynem micelarnym przez większego trudu. 

UWAGA! TRIK: Jeśli nie potrafisz rysować kresek pisakiem – nie martw się! Kup sobie ścięty pędzelek do eyelinera, weź jakikolwiek ciemny cień z palety i narysuj kreski cieniem – zawsze możesz je skorygować. Gdy już będziesz zadowolona z efektu – popraw je pisakiem. 

Usta jak malowane

Bardzo lubię nawilżające pomadki i błyszczyki, ale spójrzmy prawdzie w oczy – po pięciu minutach zostają zjedzone. A nikt nie ma czasu na poprawki przed lusterkiem. Z pomocą przychodzą dwa typy produktów: słynne tinty do ust (czyli farbki podbijające czerwień wargową) lub trwałe pomadki typu kiss proof. Ja jestem ogromną fanką tych drugich, uwielbiam je łączyć z konturówkami:

  • Maybelline SuperStay MATTE INK – mocno napigmentowane, nie do zdarcia, gwarantuję, że przetrwają cały dyżur… i jeszcze 3 kolejne dni – najlepiej je zmywać tłustym olejkiem do demakijażu,
  • Bourjois Rouge VELVET INK – lekka i przyjemna, odporna na ścieranie, nie rozmazuje się,
  • Maybelline VINYL INK – komfortowe pomadki o winylowym efekcie, które naprawdę długo się utrzymują – a przy tym nie wysuszają ust. 

To co? Jutro przychodzimy na dyżur w makijażu jak Królowe Życia! ☺ Bo kto nam zabroni czuć się ze sobą dobrze? Pamiętaj – jesteś pielęgniarką… ale przede wszystkim jesteś KOBIETĄ! 

Ściskam, P.

Paulina Zawora 

Mgr pielęgniarstwa, specjalistka pielęgniarstwa internistycznego, autorka bloga na Instagramie @nurse_after_night_shift o tematyce beauty i well being – czyli jak zadbać o siebie holistycznie, naładować swoje baterie po dyżurze i odnaleźć radość w codzienności.

 



Najnowsze