5 sposobów na hajtnięcie się z lekarzem

W naszym kraju pewne są tylko trzy rzeczy. Stale rosnąca składka zdrowotna, długie kolejki do specjalistów i to, że jeśli jesteś pielęgniarką, to minimum raz w miesiącu usłyszysz pytanie, czy to prawda, że pielęgniarki sypiają na nocnych dyżurach z lekarzami. Tutaj warto podkreślić, że to pytanie w większości jest stawiane nie tyle w formie pytającej, ile z domyślnym twierdzeniem, że to na bank prawda, a wysnuwający taką tezę nie chce się dowiedzieć, „czy”, a raczej „jak?”  No bo normalni ludzie to idą do kawiarni, kina czy nie wiem, gdzie tam się teraz chodzi na randki, a lekarze i pielęgniarki? No na pewno romansują nie mniej spektakularnie niż pokazują to w „Grey’s anatomy” albo innych „Na dobre i na złe” i na bank bzykamy się w pokoju ordynatora, na bloku operacyjnym pod robotem Da Vinci albo na stole sekcyjnym. 

Pielęgniarki w ogóle mają bardzo trudną ścieżkę kariery, bo jak się okazuje, aby osiągnąć pełne spełnienie w tym zawodzie, trzeba mieć Boga w sercu, pełnić posługę z powołania, a nie dla pieniędzy, i znaleźć chłopa lekarza. To ostatnie wydaje mi się najdziwniejsze, bo – jak się okazuje – młodzi lekarze mogą zarabiać mniej niż młode pielęgniarki, no ale to nie ja ustalam normy społeczne. 

A skoro mamy już to walentynkowe wydanie i ustaliliśmy, że główną aspiracją lekarzy jest bycie żywym bankomatem, to zapraszam po kilka porad dla pielęgniarek, jak poderwać lekarza. 

Sposób pierwszy

Poproś upatrzonego wcześniej lekarza o przedłużenie karty zleceń. Kiedy będzie już coś tam bazgrolił, zapytaj, czy może tobie również coś przepisać, a gdy zapyta: „co takiego”, odpowiedz: „dawkę szczerego uśmiechu”. Następnie udawaj, że nie pocą ci się ręce z zażenowania i przerwij chwilę niezręcznej ciszy pytaniem, na którą szykować Nowaka z szóstki na zabieg.

Sposób drugi

Jeśli pierwszy sposób nie podziała, spróbuj dołączyć do lekarza, kiedy idzie korytarzem, i zagadaj o antybiotyk dla Nowaka z szóstki. Pamiętaj, aby się nie zatrzymywać. Kiedy dojdziecie już na miejsce, powiedz: „pierwszy spacer mamy już za sobą, może teraz kolacja i kino?”. Nie zrażaj się wybełkotaną, niezrozumiałą odpowiedzią i szybką ucieczką. Po prostu duży z niego wstydzioch.

Sposób trzeci

Poprzednie metody nie poskutkowały? To nic! Zapytaj go, czy jego stetoskop działa. Jeśli odpowie, że tak (no, a jak ma odpowiedzieć?), to poproś, żeby osłuchał ci koniuszek serca, bo masz wrażenie, że jakoś dziwnie przy nim przyspiesza. Pamiętaj! Milczenie nie zawsze oznacza zgodę, więc jeśli odejdzie w popłochu, nie biegnij za nim i nie zdejmuj koszulki. 

Sposób czwarty

Skoro poprzednie trzy punkty nie zadziałały, to może się okazać, że trafił ci się twardy egzemplarz. Musisz więc przejść do ofensywy. Kiedy twój wybraniec wyjdzie w pośpiechu z pokoju lekarskiego, złap go w biegu i powiedz: „Hej! Mój zegarek mówi, że nie masz na sobie fartucha!”. A kiedy złapie się za kieszenie, dopowiedz szybko „Aaa nie… spieszy się o godzinkę”. 

Sposób piąty

Zejdź na SOR i poproś o konsultację swojego crasha. Kiedy już się pojawi i zorientuje, że jedyny pacjent, jaki znajduje się na SOR-ze, to ten pijany, śpiący obywatel świata, podejdź i powiedz: „ten facet, zanim zasnął, poszedł o zakład, że się ze mną nie umówisz. Na co wydamy jego pieniądze?”. 

Pamiętaj, że sądowy zakaz zbliżania to nie koniec świata i jakiś tam koleś w todze nie ma prawa stanąć na drodze do twojego szczęścia. 

PS Za długo już działam w internecie, żeby nie wiedzieć, jak to leci, dlatego wszystkim, którzy nie zrozumieli, że tekst ma charakter satyryczny, to właśnie w tym przypisie daję to do zrozumienia i mrugam lewym okiem niczym wujo Stefan na imieninach, kiedy opowiada żart o blondynkach. W zasadzie jakby się przyjrzeć, to w sumie jest podobnych lotów co ten felieton, no ale jak się dostaje gazetkę za darmo, to chyba się nie liczy na Szymborską? 

Siostra Bożenna

Miłośniczka twardych igieł i miękkich pośladków. Odkąd została pielęgniarką, wizyty w cyrku są jej zbędne, ma je na co dzień. Aktywnie walczy z toksycznymi relacjami pacjent – medyk. Wyznaje starą chińską zasadę „praca nie wystygnie, kawa tak”. Pomimo to stara się zmieniać stereotyp Siostry Basen „niedaleko aparatu”. Publikuje głównie lolcontent, w który wplata merytoryczne treści ze świata pielęgniarstwa i medycyny, a czasem punktu widzenia pacjenta. Znajdziecie ją tutaj: Facebook i Instagram.

 



Najnowsze